AI czyta e-mail i zakłada zlecenie. Demonstracja, nie science fiction.

Jeden konkretny przepływ od początku do końca: przychodzi zwykłe zapytanie, system wyciąga z niego pozycje i NIP, dociąga firmę z KRS, zakłada zlecenie i zatrzymuje się na zatwierdzeniu przez człowieka. Co do tego potrzebujecie i gdzie są granice.

Marek Raja

Większość pokazów AI w firmie jest albo zbyt ogólna („usprawni procesy"), albo zbyt odległa („agent poprowadzi Waszą firmę"). To coś pomiędzy: jeden konkretny przepływ, który dziś działa w firmach przyjmujących zapytania mailem.

Sytuacja wyjściowa

Firma dostaje codziennie od pięciu do dwudziestu zapytań e-mailem. To nie są formularze - to zwykłe listy od ludzi:

Dzień dobry, potrzebowalibyśmy 12 szt. szafy typ B do końca września. Proszę fakturować na NIP 1234567890, Drewno Morawy sp. z o.o. Dziękuję, Jan Kowalski

Dziś to działa tak: ktoś z administracji czyta e-mail, otwiera system, przepisuje pozycję, ilość i termin, wyszukuje firmę po NIP, uzupełnia dane do faktury i zakłada zlecenie. Trzy do pięciu minut na jedno zapytanie. Piętnaście zapytań dziennie to godzina czystego przepisywania.

Jak wygląda ten przepływ krok po kroku

1. E-mail trafia do systemu. Nie do osobnego klienta pocztowego - do skrzynki, która jest częścią systemu i umie zakładać rekordy. To nudna, ale kluczowa część.

2. AI wyciąga z tekstu, co istotne. Pozycja „Szafa typ B", ilość 12, termin „do końca września" przełożony na konkretną datę, NIP 1234567890. Resztę listu - powitanie, podziękowanie - ignoruje.

3. System dociąga firmę z KRS. NIP wystarczy. Nazwa, adres i forma prawna uzupełniają się z publicznego rejestru, więc nikt nie musi niczego przepisywać ani pilnować literówek. Szerzej pisze o tym artykuł KRS a automatyzacja.

4. Powstaje zlecenie. Ze wszystkimi wypełnionymi polami, z odnośnikiem do oryginalnego e-maila i z klientem powiązanym z istniejącym rekordem - albo zakłada się nowy, jeśli to nowa firma.

5. Zatrzymuje się to na człowieku. Zlecenie jest w stanie „Czeka na zatwierdzenie". Administracja widzi je w widoku, przegląda w dziesięć sekund i zatwierdza. Albo poprawia, gdy AI coś zrozumiała inaczej.

Od listu do zlecenia, bez przepisywania

AI czyta, KRS uzupełnia, system zakłada. Ale ostatni krok pozostaje przy człowieku - i właśnie dlatego da się to używać.

Dlaczego piąty krok jest najważniejszy

Bez kroku zatwierdzenia nikt rozsądny nie włączyłby tego przepływu. AI czasem się myli - odczyta „12 szt." jako 12, choć chodziło o dwanaście opakowań po dziesięć. Źle zrozumie termin, który w tekście był warunkowy.

Błąd się zdarza. Pytanie brzmi, czy zostanie wykryty w dziesięć sekund przy zatwierdzaniu, czy za trzy tygodnie, gdy dotrze zła dostawa.

Praktyczne ustawienie, które działa: przez pierwszy miesiąc człowiek zatwierdza sto procent zleceń. Zapisuje, ile razy musiał interweniować. Gdy liczba spadnie poniżej dziesięciu procent, część przepływów (typowo powtarzające się zamówienia od stałych klientów) można puścić bez zatwierdzania i zatwierdzać tylko pozostałe.

Co się dzieje, gdy AI czegoś nie rozpozna

Pole zostaje puste, a zlecenie zakłada się niepełne - z informacją, czego brakuje. To zdecydowanie lepsze zachowanie niż zgadywanie. System, który wolałby wpisać prawdopodobną wartość, zrobi Wam więcej szkody niż pożytku.

Co do tego potrzebujecie

Nic egzotycznego, ale trzy rzeczy muszą być na miejscu:

CoDlaczego jest to potrzebne
E-mail wewnątrz systemuŻeby wiadomość miała gdzie trafić i mogła założyć rekord
Model danychZlecenie musi wiedzieć, że należy do klienta - inaczej nie ma do czego się przypiąć
Jasna reguła zatwierdzaniaKto potwierdza, co się dzieje przy odrzuceniu

To ostatnie jest sprawą organizacyjną, nie techniczną, i zwykle to jedyna rzecz, która naprawdę opóźnia.

Gdzie są granice

Bądźmy konkretni także co do tego, czego ten przepływ nie obsłuży:

  • Zapytania bez identyfikacji firmy. Gdy w e-mailu nie ma ani NIP-u, ani jednoznacznej nazwy, system nie zgadnie, o kogo chodzi. Założy zlecenie z pustym klientem.
  • Złożone konstrukcje cenowe. „Jak ostatnio, ale z tym rabatem, o którym rozmawialiśmy" to nie jest wartość, którą da się wyciągnąć z tekstu.
  • Załączniki z nietrywialną treścią. Zeskanowane odręczne zamówienie to inne zadanie niż tekst w treści maila.

We wszystkich trzech przypadkach właściwe zachowanie jest takie samo: założyć niepełny rekord i pozwolić człowiekowi go uzupełnić. To wciąż mniej pracy niż przepisywanie wszystkiego.

Jak wygląda e-mail jako część rekordu, opisuje strona funkcji E-mail w aplikacji. Szerszy przegląd tego, co AI w firmie dziś potrafi, znajdziecie w artykule 5 rzeczy, które AI w Waszej firmie ogarnie już dziś. Cały temat automatyzacji procesów podsumowuje przewodnik po automatyzacji procesów firmowych.

Częste pytania o zakładanie zleceń z e-maila

Ile zapytań AI obsłuży bez interwencji?

Zależy, jak jednolite są. W firmach, gdzie zapytania przychodzą od stałych klientów w podobnej formie, udział bywa wysoki. Przy bardzo swobodnych tekstach od różnych nadawców trzeba liczyć raczej na to, że AI wstępnie wypełni, a człowiek dopracuje - co i tak jest oszczędnością.

A co ze spamem i niezwiązaną pocztą?

Zakładanie rekordów jest włączone dla konkretnej skrzynki (typowo zamowienia@ albo zapytania@), nie dla prywatnego e-maila. Wiadomości, których AI nie oceni jako zapytania, nie zakładają rekordu.

Czy oryginalny e-mail pozostaje dostępny?

Tak, i to jest ważne. Zlecenie odwołuje się do wiadomości, z której powstało, więc zawsze widać, co klient faktycznie napisał - łącznie z tym, co nie trafiło do pól.

Opiszcie, jak docierają do Was zapytania.

Apexloop zbuduje aplikację na miarę